Witam kochani

Mam na imię Grześ i chciałem się Was o coś zapytać. Jak to jest z Wami dorosłymi? Bo ciągle tacy zestresowani chodzicie i mogole tak mało się uśmiechacie? No ba ja nie wiem czym można się stresować tak ciągle? Witamin Wam brakuje czy co? Bo jak zabawek to ja się mogę podzielić? Z mama chciałem się podzielić ale nie chciała:/ bo ciągle zajęta. Ale ja się pytam czym? Pralka pierze pranie, zupa się sama gotuje a już tego prasowania to chyba nigdy nie zrozumiem. No to chciałem się sam pobawić i wziąłem z szafki takie białe coś. Mąka chyba na to mówicie. Żebyście widzieli mamy minę;) no mowie wam jazda na całego. A ja przecież babki chciałem zrobić. Z piasku się da to z mąki tez chyba. Co nie da się? Mama tez coś takiego mówiła.
No to innym razem porysować chciałem. A ze mama ciągle zajęta to wziąłem kredki i rysuje na ścianie. Nawet nie zdążyłem ślimaczka narysować a już słyszę: co Ty robisz no i krzyczy mamusia. Może coś zjadła albo się uderzyła? Nie wiem.
A jeszcze jedna kwestia. Te komórki, laptopy to Wasz bóg? No bo jak mamusia mówi, że bez Boga nie da się żyć a ciągle siedzi z komórką to chyba komórka musi być bogiem? No to myślę sobie sprawdzę czy napewno ten wasz bóg jest nieśmiertelny i spuszczę go w kibelku. No i komórka czy tam bóg jak tam wolicie chlup w wodzie i mam już spłuczkę naciskać a tu z tyłu mama patrzy. Normalnie chyba zawału by dostała czy coś bo blada się zrobiła a potem zaraz czerwona, to myślę lepiej jej zniknę z oczu i poczekam aż jej przejdzie.
No ale do rzeczy: to jak z Wami dorosłymi jest? Czym się tak martwicie, stresujecie?:( Ciągle zapracowani, nie macie czasu. Ciągle krzyczycie , ten wasz bóg( komórka) to chyba Was nie kocha. Ciągle nad nim się modlicie a on i tak was nie słucha. To już lepiej mambę weźcie. Mi na smutek zawsze pomaga. Ewentualnie przytulcie się zamiast do tej komórki czy tam boga do jakiegoś ludzia. Mówię Wam od razu lepiej się poczujecie.